Parki i rekreacja

Huta Paprocka — historia zakładu, który dał nazwę Paprocanom

Huta Paprocka — historia zakładu, który dał nazwę Paprocanom

Stojąc dziś nad Jeziorem Paprocańskim, łatwo zapomnieć, że ta sielanka miejskiego ośrodka rekreacyjnego ma korzenie przemysłowe. Sam zbiornik powstał w 1796 roku — nie dla mieszkańców na sobotnie kąpiele, ale jako rezerwuar wody zasilający zakład hutniczy. Huta Paprocka, bo o niej mowa, działała od 1703 do 1878 roku i to ona dała nazwę nie tylko jezioru, ale całej dzielnicy Tychów. W tym artykule rekonstruujemy jej historię, opowiadamy o ludziach, którzy ją prowadzili (w tym o szkockim inżynierze Johnie Baildonie) i pokazujemy, co z dawnego zakładu zostało do dziś. Stan informacji na maj 2026; przewodnik opieramy o ogólnodostępne źródła historyczne i lokalne opracowania, datacje traktujemy jako stałe historycznie.

Początki — 1703 rok i baron Promnitz

Huta Paprocka została założona w 1703 roku przez Baltazara Erdmanna II Promnitza, wolnego pana stanowego pszczyńskiego (z rodu Promnitzów), który w tym czasie zarządzał rozległymi dobrami w okolicach Pszczyny i Tychów. Miejsce wybrano nieprzypadkowo: w pobliżu znajdowała się wieś Paprocany, dostępne były rudy darniowe (osady żelaza tworzące się w terenach podmokłych) oraz drewno potrzebne do produkcji węgla drzewnego. Pierwsza huta była zakładem o niewielkiej skali — typowym dla tej części Śląska w XVIII wieku, z piecem dymarskim, kuźnicą i niewielkim zatrudnieniem rzemieślniczym.

Rozbudowa za czasów księcia Anhalt-Köthen

W 1775 roku zakład znacznie rozbudował książę Fryderyk Erdmann z Anhalt-Köthen, jeden z kolejnych właścicieli dóbr pszczyńskich. To wtedy huta otrzymała nazwę „Ludwig” — od imienia syna księcia. Wokół zakładu zaczęły powstawać kolejne budynki gospodarcze, a w pobliżu rozwijała się osada robotnicza. W 1778 roku zarządcą huty został ojciec późniejszego sławnego rzeźbiarza Augusta Kissa — co dla mieszkańców Paprocan jest dodatkowym, kulturalnym pretekstem, by interesować się dziejami tego miejsca. W dzielnicy stoi dziś pomnik Augusta Kissa.

John Baildon — szkocki inżynier w Tychach

W 1835 roku unowocześnienie zakładu zlecono Johnowi Baildonowi, szkockiemu inżynierowi i hutnikowi, którego nazwisko pojawia się w historii niemal każdej XIX-wiecznej huty na Górnym Śląsku (huta w Gliwicach, huta w Królewskiej Hucie / Chorzowie). Baildon przekonstruował proces produkcyjny w Paprocanach, dostosowując go do nowoczesnych technik z brytyjskich Midlandów. W 1856 roku zainstalowano w hucie maszynę parową — krok, który radykalnie podnosił moc zakładu, ale jednocześnie stawiał go w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej niż ta z XVIII wieku.

Po co istniało jezioro

Jezioro Paprocańskie, dziś sercem rekreacji w Tychach, powstało w 1796 roku jako rezerwuar wody dla huty. Według ogólnodostępnych opracowań, woda służyła do „chłodzenia osprzętu, napędzania miechów i młota”. Ten przemysłowy rodowód wyjaśnia kilka rzeczy: dlaczego zbiornik jest tak płytki (średnio 1,5–1,9 metra), dlaczego ma regularne brzegi (sztuczne ukształtowanie) i dlaczego dopływa do niego Stara Gostynka oraz drobne strumienie leśne. Z perspektywy XXI wieku to obiekt rekreacyjny — z perspektywy XVIII wieku to było serce procesu produkcyjnego.

Koniec działalności — 1878

Huta Paprocka działała do 1878 roku. Powody zamknięcia były podobne jak w innych górnośląskich „starych” hutach: wyczerpywanie się lokalnych rud darniowych, konkurencja nowoczesnych wielkich pieców opalanych koksem (w Królewskiej Hucie, Bytomiu, Gliwicach), wyższe koszty utrzymania rozproszonych, drewnopodobnych systemów produkcji. Zakład wygasł — najpierw zmniejszono produkcję, potem zatrzymano zupełnie. Pracownicy migrowali do większych zakładów w okolicy. To okres, w którym Tychy zaczęły powoli przekształcać się z agrarnego zaplecza Pszczyny w przemysłowe miasto, którym staną się w pełni dopiero po 1950 roku.

Co zostało do dziś

Z dawnej huty zachowały się trzy zabytkowe budynki przy ul. Nad Jeziorem 44 w Tychach (rejon Paprocan). Zostały objęte ochroną konserwatorską (wpis 10 lipca 1991) i 21 listopada 2014 ponownie otwarto je jako restaurację z salą konferencyjną — to obecnie jedno z bardziej charakterystycznych miejsc gastronomicznych w okolicy Jeziora Paprocańskiego. Zachowano ceglane mury, częściowo elementy konstrukcyjne i ogólny układ. Wewnątrz odnajdziesz tablice informacyjne o historii zakładu — to nie pełnoprawne muzeum, ale praktyczna namiastka, która pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądało życie tutejszych hutników.

Dlaczego Paprocany nazywają się Paprocany

Sama nazwa „Paprocany” jest starsza niż huta — wieś o tej nazwie wzmiankowana była w zapisach Jana Długosza około 1450 roku, jako część parafii lędzińskiej. Huta wzięła zatem swoją nazwę od istniejącej już lokalnej osady, a nie odwrotnie. Z czasem jednak to obecność zakładu na kilkadziesiąt lat zdefiniowała tożsamość regionu — i to huta sprawiła, że w okolicy zaczęły osiedlać się rodziny pracujące przy produkcji żelaza. Po 1878 roku tradycja przemysłowa przygasła, ale nazwa pozostała na mapie.

Co zobaczyć dziś

Wizyta przy historycznej Hucie Paprockiej dobrze łączy się ze spacerem wokół jeziora (około 5 km pętli) i odwiedzeniem Ośrodka Wypoczynkowego Paprocany. Można pojechać rowerem miejskim albo zostawić auto na parkingu MOSiR-u i ruszyć pieszo. Dla osób z większym zainteresowaniem historią lokalną polecamy też zerknąć w opracowania Muzeum Miejskiego w Tychach — pojawiają się tam okresowe wystawy o industrialnym dziedzictwie regionu. Stan informacji na maj 2026 — godziny otwarcia restauracji i komunikaty kulturalne najlepiej sprawdzić u operatorów bezpośrednio.

August Kiss — postać godna osobnej uwagi

Z Hutą Paprocką wiąże się również historia Augusta Kissa (1802–1865) — jednego z najsłynniejszych rzeźbiarzy berlińskich XIX wieku, urodzonego w Paprocanach. Jego ojciec był zarządcą zakładu od 1778 roku, a sam August dorastał w cieniu pieców i kuźniczych młotów. Pierwsze lata zawodowe August Kiss spędził jako modelarz w odlewni żelaza — kontakt z metalem i formą towarzyszył mu od dzieciństwa w cieniu paprocańskich pieców. Wyjechał do Berlina i od 1822 r. kształcił się u Christiana Daniela Raucha — jednego z czołowych rzeźbiarzy epoki. Najsłynniejszą pracą Kissa jest „Amazonka jadąca na koniu ze skaczącą panterą” (1839, modyfikacje do 1842) — odlew z cynku patynowanego na brąz, eksponowany przed Altes Museum w Berlinie. Rzeźba otrzymała nagrodę na wystawie światowej w Paryżu w 1855 r. W Paprocanach stoi pomnik artysty.

Hutnictwo śląskie a Tychy — szerszy kontekst

Huta Paprocka nie była zjawiskiem izolowanym. W XVIII i XIX wieku na Górnym Śląsku działało kilkadziesiąt podobnych zakładów — większość na surowcach lokalnych: rudach darniowych albo żelazistych piaskowcach. Część przekształciła się później w wielkie kombinaty (Huta Królewska, Bytom, Gliwice), część zamknięto na fali konsolidacji przemysłu po 1860 roku. Paprocka znalazła się w tej drugiej grupie. Co ciekawe, jej historia jest dobrze udokumentowana w archiwach pszczyńskich — Promnitzowie, a później Hochbergowie, prowadzili szczegółową dokumentację swoich majątków. Dla osób interesujących się historią przemysłu to przykład „małej huty”, która przez ponad 170 lat (1703–1878) była częścią gospodarczego pejzażu regionu.

Jak zaplanować wizytę dziś

Najprostszy plan: rano spacer wokół jeziora (5 km pętli, ścieżki rowerowe), w południe obiad w restauracji w zabytkowych budynkach dawnej huty, po południu kawa na tarasie z widokiem na wodę. Dla rodzin z dziećmi w międzyczasie plac zabaw przy Paprocanach. Dla wytrwałych — dłuższa wyprawa rowerowa do Pszczyny opisana w naszym przewodniku po trasach rowerowych. To miejsce, w którym historia i rekreacja przeplatają się naturalnie — i można je zaliczyć w jeden weekend.